OC kontraktu, OC deliktu
- 15.09.2009r.
Zobowiązania rodzą się z umowy oraz z czynów niedozwolonych. Powszechna jest i taka konfiguracja, w której możliwe jest powołanie się na oba te źródła.
Znikająca wieprzowina
W pewnym przedsiębiorstwie zajmującym się profesjonalnym i odpłatnym przechowywaniem produktów głęboko mrożonych, na zlecenie Agencji Rynku Rolnego, stwierdzono podczas rutynowej kontroli braki towarowe. Nie były to braki bagatelne, ponieważ po przeliczeniu skonstatowano, że w zamrażarce brakuje około półtora tysiąca półtusz wieprzowych. Szczegółowe dochodzenie Najwyższej Izby Kontroli wykazało, że braki te narastały stopniowo, a ich prawdopodobną przyczyną był przestępczy układ magazyniera z pracownikami zajmującymi się dostarczaniem mięsa do magazynów (śledztwo jest w toku, więc szczegóły muszą na razie pozostać tajne). Mechanizm ten jest doskonale znany od lat i polega na tym, że: magazynier kwituje przyjęcie półtusz w określonej ilości, które w rzeczywistości trafiają do zupełnie innego obiegu, niektóre być może nawet na nasz świąteczny stół, oczywiście w formie już dalece przetworzonej. Przykład niniejszy jest wielce pouczającą ilustracją tzw. zbiegu dwóch tradycyjnych rodzajów odpowiedzialności cywilnej, tj. deliktowej i kontraktowej, wyszczególnianych w zależności od źródła powstania zobowiązania.
Co wybrać?
Od bardzo dawnych czasów wiadomo, że zobowiązania rodzą się z umowy oraz z czynów niedozwolonych (jak i też z bezpodstawnego wzbogacenia, ale to nie ma dla nas większego znaczenia). Powszechna jest i taka konfiguracja, w której możliwe jest powołanie się na oba te źródła. W rozważanym przykładzie Agencja Rynku Rolnego może się powołać na to, że przechowująca jej towar spółka nie wykonała umowy, jako że nie upilnowała go i nie jest w stanie wydać tegoż towaru zgodnie z jej zapisami. Jednocześnie spółka ponosząc odpowiedzialność za pracę swojego magazyniera bierze na siebie również konsekwencje jego czynu niedozwolonego (niezależnie od faktu karnej odpowiedzialności sprawcy, która ma zawsze charakter osobisty), z którego to tytułu również winna jest zapłacić za poniesione straty. To do Agencji należy wybór, z jakiego sposobu regulacji zobowiązania skorzysta, tym bardziej, że oba ma pokryte dwoma odrębnymi ubezpieczeniami. Zapewne skorzysta z ubezpieczenia OC-kontraktu, którego zawarcie było generalnym wymogiem otrzymania tego zlecenia. Zaletą rygoru kontraktowego jest to, że ma w takim przypadku łatwość dowodową, ponieważ wystarczy, że udowodni jedynie brak realizacji umowy. Nie musi szukać żadnej z postaci zawinienia cywilnoprawnego.
Zbieg deliktu i kontraktu w OC-agenta
Powyższy przykład można zastosować do innych ubezpieczeń, a zwłaszcza do mało jeszcze znanego ubezpieczającym, obowiązkowego OC - agenta ubezpieczeniowego. W ustawie o pośrednictwie jest zapis, że agent odpowiada cywilnie w obu wyżej wskazanych rygorach odpowiedzialności cywilnej, czyli zarówno za czyn niedozwolony, jak i za niewykonanie lub niewłaściwe wykonanie umowy. Wobec powyższego należy stwierdzić, że jako ubezpieczający powoli zaczynamy traktować pośrednika podobnie jak lekarza, tj. coraz mniej nas interesuje jego staranne działanie, a coraz bardziej osiągnięcie określonego celu. Tym celem jest na ogół otrzymanie stosownego odszkodowania z zawartej umowy ubezpieczenia w sytuacji zajścia zdarzenia losowego. Jeżeli zaakceptujemy taką treść umownego związania agenta z klientem (a realnie tak faktycznie jest), to w sytuacji gdy będziemy mieli jakąkolwiek pretensję do zakładu ubezpieczeń, najpierw powinniśmy uderzyć w ubezpieczenie OC-pośrednika. Być może taka metoda wreszcie spowoduje, że pośrednik przy wyborze ubezpieczenia dla nas nie będzie kierował się prowizją lecz szybkością i uczciwością likwidacji szkód.