Punkt widzenia poszkodowanego
- 09.09.2009r.
Umowa ubezpieczeniowa ma pełnić funkcje ochronną, co oznacza, że miarodajny dla wykładni jej postanowień jest punkt widzenia tego, kto jest chroniony.
Kradzież z parkingu
Pewien kierowca samochodu ciężarowego typu TIR poruszał się trasą szybkiego ruchu relacji Katowice - Łódź. Marka pojazdu nie ma akurat w tej sprawie żadnego znaczenia. Samochód załadowany był po brzegi, a to za sprawą zakrętek do słoików typu "twist -off", wartości ok. 120 tys. zł. Niestety, jak twierdzi kierowca, fizjologia zmusiła go do zatrzymania się na przydrożnym "dzikim" parkingu, gdzie pauzował szereg innych pojazdów, w tym tzw. "barbus" czyli bar w busie. Mówiąc - fizjologia- mam na myśli najprostsze czynności polegające na przykład na odżywianiu się (w barbusie) tudzież na wydalaniu. Jak twierdzi kierowca, głos "matki natury" był bardzo silny i nie sposób było mu się oprzeć. Zatrzymawszy pojazd, kierowca zamknął go i udał się truchtem w kierunku gęstych krzaków. Zapewne był obserwowany, ponieważ po ulżeniu sobie stwierdził, dopinając właśnie spodnie, że pojazd oddala się śpiesznie. Mimo natychmiastowego zawiadomienia policji akcja nie przyniosła oczekiwanych skutków. Po kilku dniach właściciel pojazdu odebrał telefon z ofertą oddania pojazdu, oczywiście po uiszczeniu "znaleźnego" w wysokości 10 tys. zł. Jednak mimo zapłacenia żądanej kwoty, samochód nie został mu oddany. Na pocieszenie firma ubezpieczeniowa wypłaciła stosowne odszkodowanie z ubezpieczenia auto casco (AC).
Ubezpieczenie cargo
Odrębną sprawą był ładunek zakrętek do słoików, który również objęty był ubezpieczeniem tyle, że już ubezpieczeniem cargo. Tutaj firma ubezpieczeniowa nie wykazała zrozumienia dla naturalnych potrzeb ludzkich i odszkodowania odmówiła. Uzasadnienie? Samochód z ładunkiem powinien przebywać podczas postoju na parkingu strzeżonym. Oczywiście pojawiły się natychmiast wątpliwości, czym jest "postój" i "parking strzeżony". Mimo tych spornych zapisów w OWU, (których wykładnia pozostawia wiele do życzenia, powinna być bowiem interpretowana na korzyść poszkodowanego in dubio contra proferentem!) zakład okazał się nieprzejednany i świadomie wszedł w spór z poszkodowanym co do samej zasady wypłaty odszkodowania.
Przypomnijmy w tym miejscu symptomatyczny jest wyrok Sądu Najwyższego z dnia 28.05.1997 r. III CKN 76/97, którego sentencję przytoczę w całości: "Zarówno przepisy normujące umowy, jak i regulujące je postanowienia ogólnych warunków umów, jak i też indywidualnie uzgadniane umowy nie powinny być interpretowane w sposób oderwany od ich natury i funkcji. Umowa ubezpieczeniowa ma pełnić funkcje ochronną, z czego wynika, że miarodajny dla wykładni jej postanowień jest punkt widzenia tego, kto jest chroniony".
Jakie niedbalstwo?
Ponieważ umowa ubezpieczenia jest umową najwyższego wzajemnego zaufania (contractus uberrimae bona fidei), możliwości odmowy wypłaty odszkodowania w kodeksie cywilnym są uwarunkowane od kwalifikowanego niespełnienia podstawowych obowiązków ubezpieczonego tudzież osób, za które ponosi odpowiedzialność. Sposoby niespełnienia tych obowiązków przez ubezpieczonego są ściśle określone w art. 827 kc, który odnosi się bezpośrednio do działania ubezpieczonego wyrządzającego szkodę. Przepis ten jest wobec tego normą nadrzędną nad ogólnymi warunkami umów. Te bowiem winny się mu podporządkować (art. 807 kc) i wola stron jest w nim ograniczona (nie dotyczy to ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej o czym w par. 2 niniejszego przepisu). Sytuacja, która stanowi przedmiot sporu winna być wobec tego rozpatrzona pod kątem naruszenia przepisu art. 827 czyli poprzez udowodnienie przez ubezpieczyciela winy umyślnej lub rażącego niedbalstwa.
Niedbalstwo a siła natury
Konkretyzacja takich zachowań jest jedynym uprawnieniem zakładu ubezpieczeń wynikającym z ustawy o działalności ubezpieczeniowej. Przy wydawaniu ogólnych warunków nie można ustanawiać wymogów nowych albo stojących z powyższą normą w sprzeczności. Ponieważ wina umyślna nie wchodzi tu w rachubę, możemy działanie kierowcy zatrudnionego u ubezpieczonego rozpatrywać pod kątem rażącego niedbalstwa. Mówi się, że niedbalstwo rażące to takie działanie, którego konsekwencje są do przewidzenia przez osobę najmniej nawet rozgarniętą. W naszym przypadku zachowanie kierowcy było jednak ze wszechmiar rozsądne, powiem więcej: było jedynym wyborem.