Piętrzenie formalności
Firmy ubezpieczeniowe starają się stworzyć obronny mur wokół zebranych pieniędzy. Zapominają przy tym, że pochodzą one z naszych składek. Aby utrudnić otrzymanie wypłaty, ubezpieczyciele tworzą wymogi formalne, które należy spełnić, aby należne odszkodowanie otrzymać.
1. Wezwanie policji na miejsce wypadku
Nie każde zdarzenie drogowe pociąga za sobą obowiązek wzywania policji. Jeżeli nie ma szkód na osobie, bądź zdarzenie nie jest związane z jakimś poważnym przestępstwem, nie ma takiego obowiązku. Jednak firma ubezpieczeniowa może nam poczytać brak policji na miejscu zdarzenia, za próbę ukrycia pewnych faktów (np. stanu trzeźwości sprawcy) lub okoliczności (np. stan ogumienia).
2. Oświadczenie sprawcy wypadku
Spisywane w polowych warunkach oświadczenie sprawcy zdarzenia według ubezpieczyciela na ogół nie spełnia wymogów formalnych (a to okoliczności nie są podane, a to brak numeru PESEL czy numeru prawa jazdy itd.). Mimo iż ubezpieczyciel ma wszystkie dane swojego ubezpieczonego, wysyła do niego jeszcze raz pismo z prośbą o potwierdzenie okoliczności zdarzenia, niezależnie czy wątpliwości są czy ich nie ma. Jest to obliczone na ewentualną zmianę zdania sprawcy, co do swej winy.
3. Dokumentowanie kosztów
Składając jakiekolwiek roszczenie do firmy ubezpieczeniowej musimy dostarczyć wszelkie dowody poniesionych kosztów. Zakupując jakąkolwiek część do pojazdu, należy brać faktury. Dojeżdżając do szpitala, należy zbierać paragony. Brak dowodów powoduje odmowę uznania tych kosztów, mimo iż rozsądek podpowiada, iż przecież nikt niczego nie daje za darmo, więc koszty te musiały być poniesione.
4. Upoważnienie do odebrania odszkodowania
Nawet kiedy odszkodowanie jest już wyliczone, okazuje się, że do jego odbioru upoważniony jest jedynie właściciel pojazdu. Jeżeli pojazd ma więcej właścicieli to wszyscy powinni stawić się w komplecie. Jeżeli kto inny jest właścicielem, a kto inny działa (np. syn za ojca), to musi mieć jego pełnomocnictwo na piśmie podpisane w obecności pracownika ubezpieczalni (kiedyś wymagano nawet w obecności notariusza).